5 grudnia 2013

Czego nie robić z włosami czyli 7 grzechów głównych





Dziś post na temat szkodzenia swoim włosom.
Dlaczego? 
Bo na nic zda się nam olejowanie, odżywianie i zmiana szamponu na łagodniejszy, jeśli robimy naszym włosom krzywdę np. za pomocą prostownicy lub lokówki. Przygotowałam więc listę czynności, które są wybitnie szkodliwe dla naszej fryzury i powinniśmy je wyeliminować z naszej pielęgnacji, a przynajmniej ograniczyć do niezbędnego minimum. Oto siedem włosowych grzechów głównych:


  • Wszystko, co gorące, czyli prostownice, lokówki, suszarki (gorący nawiew). Brrr, możecie się śmiać lub nie, ale dreszcze mnie przechodzą, kiedy pomyślę sobie, co moje włosy przechodziły, kiedy je prostowałam. Na szczęście nie robiłam tego regularnie, ale tak czy siak uważam, że temperatura 220 stopni (lub większa) raczej nie jest odpowiednia dla czegoś tak delikatnego jak ludzki włos. Prostownice, lokówki, suszarki sieją spustoszenie nawet na odpornych na wszystko kosmykach. A w efekcie siano, susz, połamane i po rozdwajane końcówki (i nie tylko). Przykro mi, ale na nic olejki, maski, odżywki, spraye zabezpieczające, jeśli regularnie używasz tych narzędzi szatana. Nawet nie chcę myśleć o włosach wystawianych ciągle na działanie gorąca i mytych tylko drogeryjnym szamponem... Ałć.
 

 
  • Brak zabezpieczenia. If you know, what I mean :P A tak całkiem serio, to brak silikonowego serum w łazience każdej szanującej się włosomaniaczki to prawdziwa zbrodnia. Tak, wiem - silikony ogólnie są be, ale w rozsądnej ilości i użyte właśnie do zabezpieczania (końcówki, wierzchnia warstwa włosów) nikomu nie zaszkodzą, a wręcz przeciwnie. Zwłaszcza teraz, gdy 'winter is coming'. A dlaczego właśnie teraz? O tym będzie trochę niżej (patrz: punkt 'Brak delikatności'). I jeszcze jedno. Nadal trafiam na kobietki, które zachwalają jedwab Biosilka. Wyrzućcie go do kosza. Teraz. Mówię całkiem serio. Końcówki wyglądają dzięki niemu ładnie tylko na początku, potem stają się suche, bo ten produkt zawiera alkohol. Ten, kto wymyślił jego skład, powinien się smażyć w piekle.
  • Spanie z mokrymi/rozpuszczonymi włosami. Przyznaję się bez bicia, czasem mi się to zdarza. I zawsze później żałuję. Mówiłam już, że włos to twór delikatny i wrażliwy? A co dopiero włos mokry! Jego łuski są rozchylone, więc jest dużo bardziej narażony na różnego rodzaju uszkodzenia. Dlatego też nie czeszemy naszych kosmyków na sucho (wyjątek: kręconowłose), staramy się myć włosy odpowiednio wcześnie, aby zdążyły wyschnąć, a do spania zaplatamy luźny warkocz lub upinamy w swobodny koczek (a jak się ładnie pofalują!). Jeśli już uparłaś się na spanie z puklami rozwianymi na poduszce, to zainwestuj w satynową poszewkę :)
  • Brak delikatności. Włos wystawiony jest na masę niebezpieczeństw! A w okresie jesienno - zimowo - szalikowym to już w ogóle. Rozpuszczone pasma ocierają się o płaszcz czy szalik i zwyczajnie 'zużywają'. Trzeba na nie uważać także podczas zapinania kurtki (pamiętasz jak mama zawsze przycinała Ci brodę? Bolało, prawda? Włosy też tego nie lubią!) i pilnować, żeby nie dostały się pod pasek torebki. Poza tym pod niedelikatnym obchodzeniem się z włosami rozumiem też szarpanie ich szczotką, tarcie szorstkim ręcznikiem, tapirowanie (o zgrozo!), podcinanie tępymi nie-fryzjerskimi nożyczkami (rozdwojone końcówki w ekstraszybkim tempie gwarantowane). Szczególnie szybko niszczą się końce naszych kosmyków, więc jeśli zapuszczasz włosy i z okazji każdego nowego centymetra masz ochotę otwierać szampana, bądź dla swoich włosów delikatna! ;)
 

 
  • Tona pianki i lakieru. Większość kosmetyków stylizujących zawiera wysuszający Alcohol Denat. Poza tym wyczarowanie na głowie np. pięknego koka często wiąże się z tapirowaniem, ciągnięciem włosów w każdą stronę (co osłabia cebulki), używaniem lakieru/pianki/żelu (susza), używaniem gumek - nierzadko z metalowymi elementami - i wsuwek, które też raczej nie służą naszym kosmykom. Nie znaczy to, że masz wyglądać jak mniszka/elf/dziewczyna z 'The Ring' i nosić tylko rozpuszczone włosy, szkodliwe będzie regularne cudowanie ze skomplikowanymi fryzurami wymagającymi utrwalenia. Ale raz na jakiś czas można zaszaleć z jakimś lakierem z brokatem :D (Anegdotka: fryzjerka układając mi włosy przed studniówką spryskała je bez pytania jakimś brokatowym szajsem, myślałam, że mnie posadzą za brutalny mord z premedytacją).
  • Brak nawilżaczy. Chyba nie muszę komentować. Mycie włosów szamponem z detergentami i brak odżywki/silikonowa odżywka to nie pielęgnacja. 
  • Farbowanie i rozjaśnianie. Za to to już na pewno będziesz się smażyć w piekle. Włosy traktowane regularnie taką dawką chemii da się co prawda doprowadzić do dobrego stanu, jednak jest to nie lada wyczyn. Na farbowanie co miesiąc możesz sobie pozwolić, jeśli masz dobre geny lub włosy w świetnej kondycji (idealnym tego przykładem jest Anwen - guru włosomaniaczek). Masz wśród znajomych dziewczynę z czupryną rozjaśnioną do platyny? Przyjrzyj się jej włosom. Dam sobie rękę uciąć, że są przesuszone, cieniutkie, a końcówki przerzedzone jak zęby szczerbatego pięciolatka. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki, jeśli do nich należysz, to nie pozostaje mi nic innego, jak napisanie, że zazdroszczę :) Jeśli jednak uważasz, że farbowanie szkodzi Twojej czuprynie, zawsze możesz farbować tylko odrost lub przerzucić się na farby trochę bardziej naturalne lub ziołowe (henna).
 

 
To by było na tyle. Ile macie na sumieniu? ;)
Aha, wiem, że jest tu kilka fajnych dziewczyn, które także trochę znają się na rzeczy i pewnie listę włosowych grzechów głównych potrafią wyrecytować jednym tchem ;)  
Zapraszam Was do wpisywania w komentarzach, czego jeszcze nie wolno! 
I mam nadzieję, że osoby niewtajemniczone lub początkujące włosomaniaczki dowiedziały się z tego wpisu czegoś nowego :)
Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Ach,ja się już trochę poprawiłam i wciąż pracuję nad moimi grzeszkami !:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wpis, obserwuję i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie traktuję moich włosów wysoką temperaturą a i tak liche :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz..
Jest to dla mnie inspiracja do dalszego działania i rozwijania bloga :)
Jeżeli moja strona się wam podoba zapraszam do obserwacji :)